Niektóre kejtry spotyka smutny los - jedne utykają w schronisku na wiele lat, inne za sprawą człowieka wegetują w okropnych warunkach czekając na lepsze jutro. Arbuz spędził w schronisku pięć lat - niepozorny grubasek umykający uwadze zainteresowanych adopcją. Pipi była zalęknioną matką szczeniąt, pozostawioną samej sobie w przydrożnym rowie. Skipper był dużym psem z zaburzeniami behawioralnymi, od lat zamieszkującym schronisko, a Muchu przez wiele lat spędzał każdy dzień przypięty łańcuchem do dziurawej budy.
Arbuz, Pipi, Skipper, Michu i podobne do nich kejtry znalazły i znajdują nowe domy, a w nich bezpieczeństwo i opiekę do końca życia m.in. dzięki Fundacji Kejtersi - zespołowi wolontariuszy i ludzi o dobrych sercach. Każdy pies pod opieką Fundacji przechodzi długą drogę - od wsparcia wolontariuszy, przez socjalizację w domu tymczasowym, aż po staranny proces selekcji nowego domu. Na końcu tej drogi znajduje się bezpieczna przystań, która ma zostać nią do końca - tak by pies nie stracił jej ponownie za pewien czas. Fundacja Kejtersi odpowiada na problem niekończącego się cyklu adopcji i powrotów do schronisk psów z trudną przeszłością, wspierając instytucje, przyszłych opiekunów i same zwierzęta.